wtorek, 30 kwietnia 2013
Rozdział Szósty
- Justin ! Bolało ! - Wykrzyknęłam mu w twarz
- Przepraszam nie chciałem - zrobił smutną minkę na co ja machnęłam ręką - Chodź odwiozę cię - powiedział i ruszył w stronę samochodu, zaraz za nim ruszyłam wślizgnęłam się na miejsce obok kierowcy. On wsadził kluczyki i odpalił, patrzyłam na niego.
- Coś nie tak ? Mam coś na twarzy ? - zapytał przy czym róg ust podniósł mu się do góry.
- Nie tylko ... - Przeciągnęłam a on się urywkowo na mnie spojrzał - Wiesz .. nie mogę uwierzyć że parę dni temu marzyłam o tym żebyś po raz kolejny przyjechał do Polski a teraz .. siedzę koło ciebie - uśmiechnęłam się a on również.
- Mówiłem NEVER SAY NEVER - odpowiedział i się uśmiechnął.
Nic nie powiedziałam tylko się szczerze uśmiechnęłam i siedzieliśmy chwilę w ciszy. Dosłownie chwilę bo miałam wiele pytań do Justina a ta cisza mnie peszyła.
- Justina ? - zapytałam a on pokiwał tylko głową - Ty tak bez powodu przyjechałeś po mnie do szkoły ? Bo wiesz ... Ja tam mogłam się przejść daleko nie mam - zaśmiałam się
- Tak specjalnie po ciebie przyjechałem nie pasuje ci to ? - zapytał śmiejąc się - Wiesz i jest jeszcze drugi powód dla czego po ciebie przyjechałem - Powiedział a ja od razu chciałam zapytać jaki ale no potrzymałam się. Bo wiecie jak to Belieberki ? Mają wielkie marzenia z główną rolą Justina ... W mojej głowie było już z 69 pomysłów ! Dla tego uspokoiłam się i spytałam tylko :
- Jaki to powód Justin ? - Rozmawiałam z nim nie zwracając że to wielka gwiazda, chyba mu się to podobało bo uśmiech z jego twarzy nie znikał.
- A taki fajny - powiedział poważnie po czym walnęłam go w ramię
- Powiedz ! - On się dumnie uśmiechnął - Bardzo bardzo bardzo Ładnie Proszę !
- Ahhh ... no to jedziemy bo chcę ci pokazać to miejsce do którego wcześniej nie dotarliśmy - zaśmiał się.
- Tym razem mnie nie zgubisz ? - zapytałam poważnie ale na prawdę miałam ochotę się śmiać moja gra aktorska się kształciła przez całą podstawówkę jak nie chciało mi się ćwiczyć na WF.
- Nie ! Obiecuje - Powiedział bardzo poważnie, chyba było mu smutno z tego powodu że tak tamten spacer się potoczył.. lub byłam tak upierdliwa i ciężka że nie chciał mnie znów nieść.
- Oj wierze ci - powiedziała miałam ochotę go pocałować chociaż w policzek ale się wstydziłam nie chciałam wyjść na nachalną. Justin włączył radio ale ja co chwilę przełączałam ponieważ nie było nic ciekawego a to wiadomości a to jakieś rockowe coś... Przełączając je widziałam że Justin co chwilę na mnie zerka.
- Przepraszam - powiedziałam i zabrałam palec z przycisku.
- Za co ? Jak byś tego nie robiła to ja bym to robił - Uśmiechnął się A ja to odwzajemniłam zaczynając znów je przełączać.
- Nic w tym Radiu nie ma ? - Zapytałam z wkurzeniem
- Hhahaha no widzisz robią ci na złość - zaśmiał się na co ja przewróciłam oczami. Na co Justin wyciągnął wszystkie płyty które posiadał. No dobra było ich dużo ale Justin ma swoje płyty ? No fajnie widać że mój idol jest swoim idolem. Wybrałam
piątek, 26 kwietnia 2013
Rozdział piąty
Perspektywa Justina
Byłem zdenerwowany miałem pójść z nią na spacer. A co ? Zgubiłem siebie jak i ją. W sensie że nie wiem gdzie mam iść. Tyle tych za krentów było że nie mam pojęcia jak wrócić. Postanowiłem trochę rozluźnić atmosferę. Przyciągnęłem ją do siebie patrzyłem jej w oczy po woli się przybliżając miałem jeszcze większą ochotę złożyć namiętny pocałunek na klientów jasno różowych ustach kusiła sama. Byłem już tak blisko moje usta były już przy jej czułem jej oddech. Kidy ona się oddaliła. Zaczęła iść, dogoniłem ją miałem ją złapać za rękę lecz się opamiętałem.
- Ej co się stało ? - Spytałem troskliwym głosem.
- Justin ... Ja tak nie mogę.
- Ale że jak ?
- TY MASZ DZIEWCZYNE A JA CHŁOPAKA.- powiedziała podkreślając każde słowo wypowiedziane z jej ust.
- że ja ? Ja nie mam dziewczyny. - Powiedziałem
- jak to nie masz ? - Odwróciła się w moją stronę, nie wiedziałem co odpowiedzieć.
- No od wczoraj nie mam - nagle moje usta były skierowane w dół głową również. Poczułem mile ciepło przy sobie. Podniosłem głowę do góry ujrzałem Pauline przypadającą się do mnie. Objołem ją również.
- Ty na prawdę masz chłopaka ? - pytając miałem ogromną nadzieję że nie. Że moje szansę wzrosną w górę.
- Nie. Powiedziałam tak bo nie chciałam niszczyć twojego związku - uśmiechnęłem się do niej.
- Ty jesteś zła - Zaśmiał się i uczyniłem ją z uścisku. Szliśmy kolejne kilometry. Szliśmy już z dobre 5 godzin. Obydwoje byliśmy głodni i zmęczeni, widząc ja wleczącą się podniosłem ją już ogarniała teren gdzie byliśmy. Za nim się obejrzałem ona już spała. Takiej to dobrze pomyślałem i się uśmiechnęłem sam do siebie. Po 30 minutach byłem już na naszej ulicy. Nie chcąc jej budzić, zaniosłem do domu, u nich był sam Tomek w domu więc było lżej. Zaniosłem ja do pokoju do którego pokietowało mnie Mały. Położyłem ja na jej ogromnym białym łóżku przykryłem i wyszedłem. W domu wziąłem ciepłą kąpiel, zrobiłem sobie sobie kolację a.następnie całą noc spędziłem na myśleniu.
*Paulina
- Wstawaj dziś idziesz oglądać szkołę ! - Z dołu usłyszałam głos mamy. Co ? Mamy ale ja przecież byłam z Justinem. Chyba mi coś umknęło. Pomyślałam i poszłam w stronę szafy, wyciągnęłam z niej zwykłe rurki, czarną bluzę z napisem jakimś nie wiem co to za napis. Ogarniała się w łazience i wyszłam z niej z szafy wyciągnęłam czarno różowe maxy założyłem je na nogi również wyciągnęłam jednego z mojej kolekcji full capów. Na ramię wrzuciłem torbę i ubiegłym na dół. Zjadłem śniadanie i razem z wszystkimi szykowałam się do wyjścia. Tata wysadzili mnie pod szkołą czułam się dziwnie. I taka trochę zdenerwowana byłam podgłośniłam muzykę w słuchawkach. Starałam się nie rzucać w oczy lecz było ciężko. Doszłaś do gabinetu dyrektora. Pani była dość miła ale mnie do siebie nie przekonała. Dała mi plan lekcji mapę szkoły i kod i nr. Mojej szawki. Wychodząc od niej.wyłożyła do uszu.słuchawki i szłam stronę szawki pierwszy miałam mieć wf więc się.wróciłam bo nie miałam po co tam iść. Pod halą wiedział piątka dziewczyn postanowiłam dalej nie iść poparła się o ścianę. W kieszeni poczułam wibracje wyciągnęłam telefon z kieszeni czułam że te.dziewczyny obserwują.każdy mój ruch ale to tak samo jak wszyscy na korytarzach.
Nr. *********
Treść : Przepraszam <3 następnym razem postaram się znać drogę ^^
Odpisałam wiedząc że.to esemes od Justina
Ojjj chyba ci wybaczę. :3 Bardzo miły spacerek i Dziękuję <3
Odpisałam i od razu dostałam odpowiedz
Dziękuję.za wybaczenie <3
Odpowiedz.
<3
Schowałam telefon do kieszeni. Nie wytrzymałem już z.uszu wyciągnęłam słuchawki schowałam ie do kieszeni.
- Coś nie pasuje ? - Spytałam z wyruszeniem dziewczyn
- My po prostu .. - Jedną się tłumaczyła - się zastanawiamy czy to ty na tych zdjęciach z Justinem.
- Jakich zdjęciach ? - Czy ci ludzie muszą być.wszędzie ? Podeszłym do jednej z dziewczyn podała mi swój telefon. Tak miały rację miały zdjęcia z wczorajszego spaceru.
- Pięknie - powiedziałam i już.chciałam odejść.
- Czyli to ty ? Zatrzymał mnie jeden z głosów
- Możliwe.- rzuciłam założyłam kaptur i szłam przed siebie nie wiedząc gdzie. Czemu ci ludzie musieli robić te zdjecia. Ale tam nikogo nie było. Moje rozmyślania przerwał głos w głośnikach.
Proszoni na hale sportowa są wszyscy uczniowie.
Fajnie teraz mam się cofać ? Dziękuję. To jest grr.. Weszlam na hale najszybciej i starałam się nie rzucać w oczy. Mieliśmy stanąć klasowo. Te dziewczyny co przed halą wolały mnie, szybko się przy nich znalazłam. Nie wiem jak można chciec stać w pierwszym rzędzie na apelu szkolnym trochę dziwne. Na scenę weszla dyrektorka coś gadała pod koniec usłyszałam Justin. Ale co z nim to nie wiem, przyglądając się każdemu rzucił mi się w oczy wysoki chłopak. Ale nagle stanął na scenie. Tak jak się spodziewałam był to justin zdziwienie wielki. W polsce to można liczyć na jakieś gwiazdy tak bardzo że aż wcale. Patrzyłem się na niego zdjełam kaptur. On mówił coś o jakimś konkursie. Będzie można wygrać występ z Justinem. Pewnie zatańczyć z nim koncercie czy coś takiego. Jego wzrok zatrzymał się na mnie. Ale się szybko się ocknął i zaczął mówić. Gdy skończył zszedł z sceny każdy się rozchodzić i krzyczał i mówił coś o tym konkursie. Ja tam się nie pośpieszyła do wyjść nagle poczułam czyjś uscisk na ręce odwróciłam się.
- Jakie mile spotkanie - wypowiedział Juss
- Cudowne - Zaśmiał się.
- O której kończysz ? - Zapytał
A ja ściągnęłam po białą karteczkę.
- 13.30 - odpowiedziałem
- To dobrze - uśmiechnął się zadziornie ja wywróciłam oczami i poszłam. Lekcje minęły wolno i okropnie ! Początek lekcji a ja co na środek i się przedstawiać musiałam. Na przerwach oczy skierowane w moją stronę. Wkurzasz mnie to i to bardzo. Albo te dziewczyny, co.chwilę jakieś pytania może są belieberiami ale bez przesady. Ostatnią lekcją była chemia bardzo interesująca. Jako pierwsza wyszłam z klasy poszłam do szafki zmieniłam książki i wyszłam.
Jak się podoba ? C: podwyższamy i teraz CZTERY komy będzie następny :)
Jak będą 4 komy to jutro lub dziś nowy rozdział wszystko zależy od was <3
Ps. Bym była wdzięczna za polecenie jak napiszcie to się odwdziecze się czymś czym chcecie :3
Rozdział czwarty
Następny dzień ranek
Budzik ustawiony miałam na 9 rano. Obudziłam się jednak o 8 to było spowodowane przez to co dziś miało się wydarzyć. Za zwyczaj wystawałam równo z budzikiem lub jeszcze wyłączają drzemkę. Do ręki wzięłam telefon leżący obok mnie wyłączyłam budzik i wygrzebałam się z łóżka podeszłam do wielkiej białej szafy. Z niej wyciągnęłam czarne spodnie i koszule i białą bluzkę na zamiączka zamknęła ja a następnie udałam się do łazienki. Ubrania położyłam na białej szafce przy umywalce ściągnęłam piżame i weszlam pod prysznic szybki prysznic zawsze mnie odprężał. Wybrałam swoje ciało i wybrałam się w cześniej przygotowane ubrania. Wyszłam z łazienki zegarek pokazywał 10.30 było jeszcze trochę czasu. Zeszłym na dół postoju do kuchni, z lodówki wyciągnęłam butelkę mleka z szafki obok niebieską miskę a z następnej pudełko z zawodowymi płatkami. Przygotowałem sobie śniadanie. Szybko je zjadłam posprzątałam po sobie i wbiegali na górę. Sprawdziłam czy ktoś jest w domu. Jednak nikogo nie było. Podziw dla tych ludzi nie idą do pracy a za to wcześnie wstają i wychodzą z domu. Weszlam do swojego pokoju otworzyłam szafę i z dołu wyciągnęłam fioletowe conversy. Usiadłam na łóżku
Wyłożyłam je na nogi i zawiązałam. Wyłączyła laptopa żeby sprawdzić co nowego u innych. Na początku był twitter sprawdziłam interakcje tam już każdy zazdroszczę itp. A przy tym zdjęcia z rodzeństwem Jussa również wiele hejtów ale przy tym też tweety żeby mnie nie hejtować. Ja nie wytrzymałem wyłączyłam wszystko i odłożyłam go na biurko. Zeszłym na dół gdy wchodziłam do salonu zadzwonił dzwonek. Wróciłam się żeby otworzyć drzwi. W drzwiach stał sam Justin Bieber.
- No dzień dobry ! - Powiedział
I się do mnie przytulił odwzajemniłam uścisk.
- Cześć- odpowiedziałam uśmiechając się.
- To jesteś gotowa na dzień z samym Bieberem ? - Zaśmiał sie
Ja przytaknełam - ale są zasady ! - Powiedział
- Tak ? A to jakie ? - patrzyłam na niego pytająco
- 1. Masz być wyluzowana- przytaknełam a on się uśmiechnął
2. Jestem normalnym chłopakiem
3. Czujesz się normalnie jak przy jakimś koledze z klasy .
- Da się zrobić. Nie widzę żadnego problemu - Zaśmiałam się, a on złapał mnie za rękę i pociągnął abym wyszła z domu, zamknęłam za sobą drzwi i poszliśmy gdzieś on prowadził. Po drodze wyglupialismy się, starałam się tak jak Justin mówił myśleć że jest zwykłym człowiekiem.
- Daleko jeszcze ? - zapytałam nogi mi odpadały
- No jeszcze kawałek - stanełam i nie miałam zamiaru się ruszać. On szedł dalej po paru przybyłych metrach zorientował się że za nim nie idę. - Ej ! Co jest ? - Spytał i wrócił się
- Nie mam zamiaru dalej iść ! Nogi mi odpadają ! - Mówiłam z podniesionym głosem i rękoma założonymi na wysokości piersi. On kucną przede mną
- Wskakuj - powiedział a ja zrobiłam to co kazał. Szliśmy już dość spory kawałek.
- Justin ? - Spytałam i usłyszałam ciche yhym - nie ciężko ci idziemy już dobre 20 minut.
- Z tym to nie ma problemu powiedział
- A to z czym masz ? - Zapytałam śmiejąc się
- No bo ... - Przeciagał - chyba się zzgubiliśmy - Zaśmiał się, że co proszę ? Zgubiliśmy się. Mam nadzieję że to jakieś żarty
- Ty zartujesz nie ? - Spytałam z przerażeniem było to słychać po moim głosie. Nie uzyskałam odpowiedzi- postaw mnie Justin ! Zrobił to co mu kazałam.
- Ty żartowałeś ! Powiedz że tak ! - Dla czego się tak bałam ? Dla tego że szliśmy jakimiś uliczkami a tu nie było ani jednej żywej duszy oprócz nas.
- Oj spokojnie !
- Jak mam być spokojna ? - Spytałam on stanął przede mną
- Uwierz mi na słowo patrzył mi w oczy, w jego oczach nic nie było odczytać lub ja jestem w tym kiepska.
- Zaraz dojdziemy - powiedział i złapał mnie za rękę.
- Ty tak powiesz od .. Hmmm DOBRYCH 2 GODZIN ! - Powiedziałam
- Oj na pewno kiedyś dojdziemy - posłał mi uśmiech.
- To na mnie nie działa pfff - wystawiałam język
Szliśmy dalej z moich ust ciągle coś było słychać albo sobie wymyśliłam jakieś historyjki a to podziwiałam okolice. Justin już nie dawał rady,
- Justin ? - Odwrócił się - jeśli cię to wkurwia to po prostu powiedz okej ?
- Dobrze dobrze ! Bardzo przyjemnie się tego słucha - Zaśmiał się
- aż tak cię to śmieszy ? - Zapytałam
- Aż za bardzo - złapał mnie w pasie i przyciągną do siebie . Głowie miałam przy jego torsie. Był ode mnie wyższy o głowę to było nie fair ale za to urocze. Odsunęła się od niego.
- Ja nie mogę - powiedziałam i zaczęłam iść dogonił mnie
- Dlaczego nie ? Coś się dzieje ?
- Justin ....
Okej 3 komentarze pisze i dodaje piąty c:
Pytania ? Moja nazwa na wskutek debilek311299 nazwa na tt feeltheswaag c:
środa, 24 kwietnia 2013
Rozdział Trzeci
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się.
- Dzień dobry po raz drugi - zaśmiała się - No to przyprowadziłam Jaxona i Jazmyn - uśmiechnęła się
- No dobrze czekałam na nich - uśmiechnęłam się i pokazałam żeby weszli, dzieciaki weszły do salonu usiedli na ziemi przy Tomku coś do siebie gadali może jakoś się dogadają pomyślałam.
- Ale na pewno nie będzie to dla ciebie problem ? - zapytała kobieta
- Problem ? Dla mnie to ogromna przyjemność ! - Powiedziałam
-
No dobrze to ja będę za godzinę postaram się jak najszybciej wszystko
załatwić - Uśmiechnęła się i już wychodziła - Po powrocie Ci zapłacę. Ja
zrobiłam minę typu WTF ? Ona chcę mi płacić za pilnowanie dzieci mojego
Idola, serio dziwna ta kobieta. - Hhahahaha tak tak. Nie chcę pieniędzy i się nie śpiesz ! - Mówiłam do niej
- I tak zapłacę więc się głupio nie śmiej ! - Powiedziała trochę śmiesznie i trochę poważnie.
- Nie nie i jeszcze raz nie ! I tak tego nie wezmę ! Idź już ! - Zaśmiałam się
- No dobrze ja i tak wiem lepiej, a jak byś mogła to jeszcze byś się gdzieś z nimi przeszła - Powiedziała
- Oczywiście ! Nawet miałam to w planach - uśmiechnęłam się a ona to odwzajemniła.
- Jeszcze jak byś mogła mi podać swój numer - powiedziała wyciągając telefon szybko jej wpisałam i oddałam - Dziękuje - uśmiechnęła się
Pożegnała się jeszcze z nimi i wyszła, weszłam do salonu usiadłam koło nich. To mnie trochę zdziwiło bo dzieciaki strasznie dobrze się dogadywali.
Zaczęłam się z nimi bawić, czas nam bardzo szybko leciał. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, wszystko było dobrze aż za dobrze. Postanowiłam wyjść z nimi na spacer, to było dość trudne bo każdy chodził w inną stronę i biegali. Ale postanowiłam się podjąć tego wyzwania i najpierw ubrałam Jaxona potem Tomka Jazmyn próbowała sama ale pomogłam jej trochę, ja założyłam czerwone supry, telefon z stolika włożyłam do kieszeni i już mieliśmy wyjść .
Dałam jeszcze Jaxonowi się napić i wyszliśmy. Jazmyn prowadziła bo ja to nie znam tych okolic
zaprowadziła nas na plac zabaw, usiadłam na ławce i patrzyłam na nich dość uważnie żeby żadnego nie zgubić. Podeszłam do nich patrząc na wyświetlacz telefonu pojawił się tam sms od Pattie że jest już w domu przeczytałam i podeszłam jeszcze bliżej do samego ogrodzenia. - Dzieciaki ! - Krzyknęłam a oni podeszli. - Idziemy już - powiedziałam a oni grzecznie wyszli. Potrzepałam każde z nich z piasku. Jaxona wzięłam na ręce a dwójka szła przodem.
Kiedy byliśmy już przy ich domu Jazmyn zaczęła biec, Tomek za nią a ja zostałam z tyłu.
W końcu ich dogoniłam staliśmy przy drzwiach. Zadzwoniłam dzwonkiem otworzyła nam Pattie postawiłam chłopca na ziemi on i dziewczynka weszli do domu.
- Wejdź - Powiedziała Pattie weszłam do środka trzymając Tomka za rękę - Dziękuje ci jeszcze raz - próbowała mi dać pieniądze ale i tak ich nie przyjęłam.
- Mówiłam że nie chcę ! - powiedziałam uśmiechając się. Ta kobieta działa na nerwy mówiąc że się czegoś nie chcę jeszcze bardziej.
- Lepiej weź od niej je bo ci spokoju nie da hahaha - usłyszałam jakiś męski głos za sobą odwróciłam się, kogo tam zobaczyłam ? SAMEGO JUSTINA BIEBERA. Moja mina za pewne dziwnie wyglądała. Ale jaka miała być moja reakcja
rano jem sobie ciasto z mamą mojego idola
Popołudni zajmuje się rodzeństwem mojego idola
a teraz stoje przed nim u niego w domu. On podszedł do mnie i mnie przytulił czyłam jego ciepło tak był blisko mnie. Odsunął się i uśmiechnął się do mnie a ja nadal byłam w szoku nic nie mogłam z siebie wydusić.
- Hhahahahah o boże moje Beliebers są akie kochane - powiedział tak jak by sam do siebie
- Też to zauważyłam - odpowiedziała Pattie - Już spokojnie Paulino oddychaj.
- Ale ja stoję w domu mojego idola i to koło mojego idole przy matce mojego idola gdzie obok jest rodzeństwo mojego idola i jestem dziwna w kółko powtarzam mojego idola - zaczęłam mówić wszystko co mi wpadło do tej małej głowy.
- Hhahahaha - zaśmiali się
- Co ty na to żebyśmy jutro popilnowali razem mojego rodzeństwa ? - zapytał Justina a ja tylko potrząsnęłam głową na zgodę z kieszeni wyciągnęłam telefon bo poczułam wibracje esemes od mamy że czekają w domu.
- Dobrze ! Tak ! Oczywiście ! Tylko teraz muszę już iść - uśmiechnęłam się
- Okej... Bądź jutro gotowa o .. 13 ? - Powiedział ja przytaknęłam złapałam Tomka za rękę i wyszłam. W domu nie wytrzymałam zaczęłam skakać piszczeć.
___________________________________________________________
3 KOMY NASTĘPNY !!
Jeśli chcesz żeby się informować o nowym rozdziale na TT napisz swoją nazwę.
Masz pytania dotyczące opowiadania lub mnie zadawaj je tu http://ask.fm/debilek311299
Mój TT ----> https://twitter.com/feeltheswaag
zachęcam również do lajkowania https://www.facebook.com/BeliebersPowinnismyBycDoKoncaANiePrzezJakisCzas?hc_location=stream
Rozdziały będą najprawdopodobniej dodawane co 2 dni :3
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział Drugi
Stałam przy drzwiach dobre 10 minut kiedy po tym czasie twoi rodzice doszli do drzwi, patrzyłam na nich z irytacją. Tata po kieszeniach zaczął nerwowo czegoś szukać. Przewróciłam oczami
- Daruj to Sobie ! Zmęczona jestem ! - Podniosłam głos a Ojciec od razu z kieszeni wyciągnął zestaw srebrnych kluczy i jeden z nich włożył do zamka i przekręcił. Przepuściłam wszystkich był to skromny dom ale bardzo przytulny. Rozejrzałaś się po całym budynku i co cię zdziwiło był umeblowany. Więc nie wiem po co Ci panowie je pakowali do ciężarówki. Weszłam na górę obejrzałam każdy z pokojów ale zatrzymałam się na nie za dużym fioletowym pokoju.
Od razu wiedziałaś że to jest twój, położyłaś się na dużym białym łóżku i przysnęłam. Obudziła mnie mama która do mojego pokoju wnosiła moje walizki.
- Ciszej się nie da ? - zapytałam z zaspanymi oczami -Przepraszam ! - odpowiedziała śmiejąc się, ja tylko wywróciłam oczami - I jak nowy dom ?
- Jest mały i przytulny taki jak lubię - Odpowiedziałam a ona usiadła koło mnie. - A czemu pakowaliście nasze meble jak tu już są nowe ? - Zapytałam z ciekawością
- Tamte pojechały do sprzedania - odpowiedziała ze spokojem, pewnie jest przyszykowana na więcej pytań ale ją odpuszczę. Teraz tylko pytanie czy daleko mam do domu rodzinnego Justina. Bym zapytała się mojej mamy ale ona to nic nie wiem więc sobie odpuszczę.
- Dobra kładź się już spać - spojrzała na wyświetlacz mojego ekrany najpierw wielkie oczy ale potem zobaczyła godzinę- jest już 22 ogarnij się i miłej nocy - pocałowała mnie w czoło ja to wytarłam a ona wyszła uśmiechając się. Z różowej walizki wyciągnęłam duży niebieski top i szorty. Z drugiej kosmetyczkę, powolnym krokiem ruszyłam do łazienki. Zdjęłam z siebie całą bieliznę i wskoczyłam pod prysznic ciepła woda otulała moje ciało. Po 40 minutach wyszłam, dostałam gęsiej skórki
zimne powietrze otulało moje ciało do puki nie owinęłam się ręcznikiem. Szybko wytarłam ciało i ubrałam się w "Pidżamę" Umyłam zęby i wyszłam. Zgasiłam światło i jak najszybciej wskoczyłam do łóżka bojąc się. Nie wiem czego ale taki to już był mój nawyk, leżąc w łóżku wyłączyłam budzik w telefonie bo jutro sobota i nie muszę tak wcześnie wstawać. Ostatni raz dziś spojrzałam na moją tapetę i zablokowanego położyłam na szafce nocnej, przytulając się do poduszki usnęłam.
#Ranek
Jasne promyki słońca spadały na moją twarz, przekręciłam się na brzuch chcąc uniknąć światła. Lecz moje szczęście mi nie dopisało i spadłam z łóżka. Powolnym ruchem wstałam z podłogi, podeszłam do walizek i podsunęłam je pod szafę szybko się rozpakowałam. Ubrania na dziś wyciągnęłam i udałam się do łazienki odbyłam po raną toaletę i zeszłam na dół weszłam do kuchni zaglądając do każdej szafki szukając płatek i miski za 5 razem mi się udało postawiłam płatki i miskę na stole spojrzałam na zegarek była 13 rano zrobiłam wielkie oczy i podeszłam do lodówki po mleko na lodówce powieszona była kartka.
" Tomek jeszcze śpi, Ja z Ojcem jesteśmy w pracy będziemy późno opiekuj się nim zakupy są zrobione"
Odczepiłam ją zgniotłam i wrzuciłam do śmietnika bo i tak by się nie przydała. Z lodówki wyciągnęłam mleko i zrobiłam sobie płatki. Weszłam do salonu z miską pełnych płatków i usiadłam na kanapie. Przeglądając kanały zatrzymałam się na MTV LIVE gdzie właśnie leciał koncert mojego idola, oglądając go po raz 1000 byłam pod jarana. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam go na żywo 25 Marca w Polsce. Bilet miałam na płytę A ale wepchałam się na Golden. Moje myśli przerwał dzwonek do drzwi. Postawiłam niebieską miskę na stoliku i poszłam otworzyć, w drzwiach stała nie wysoka kobieta.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się
- Dzień dobry - odwzajemniłam uśmiech ale nie wiedziałam o co za bardzo chodzi
- Widziałam że się wczoraj wprowadziliście przyniosłam ciasto na przywitanie -podała tacę ja ją wzięłam.
- To bardzo miłe z pani strony proszę wejść - otworzyłam szerzej drzwi i wpuściłam ją do domu
kogoś mi przypominała ale można powiedzieć że się wstydziłam zapytać.
Weszliśmy do kuchni kobieta usiadła przy stolę a ja ukroiłam ciasto i dałam po kawałku mi jak i jej.
- A ja to tak się nawet nie przedstawiłam - przerwała ciszę kobieta - Jestem Pattie Mallette- zakrztusiłam się i zrobiłam wielkie oczy. Ja tu sobie siedzę i jem cisto z mojego idola, z jednej strony było mi wstyd że jej nie rozpoznałam a z drugiej był kolejny powód do podniety.
- Ja .. Ja .. - nie wiedziałam co powiedzieć byłam zaskoczona i to bardzo .
- Czyżby moja nowa sąsiadka była Belieberką ? - Zaśmiała się kobieta
- Tak ja jestem z Justinem od samego początku - wykrztusiłam z siebie, i się starałam rozluźnić.
- Oh.. Jak to miło słyszeć - uśmiechnęła się do mnie - spokojnie zachowuj się normalnie tak jak przed tym wszystkim. Uśmiechnęłam się i zaczęłam na spokojnie z nią rozmawiać, może to nie prawdopodobne ale tak jest siedzę sobię z mama mojego idole i teraz pijemy herbatkę.
Naszą rozmowę przerwał głos chłopca z góry.
- Przepraszam na chwilę - Powiedziałam i poszłam szybko na górę, na holu stał Tomek zaspany z miną taką jak by się zgubił, pewnie nie poznaje domu pomyślałam wzięłam ko na ręce i zeszłam na dół posadziłam go na krześle i zaczęłam przygotowywać mu śniadanie.
- To twój brat ? - zapytała kobieta siedząca naprzeciwko niego.
- Tak - uśmiechnęłam się, wsadzając miskę z mlekiem do mikrofalówki
- Cześć jestem Pattie - powiedziała kobieta podając mu rękę chłopiec nie rozumiał bo angielskiego jeszcze się nie uczył. Ale uścisną jej rękę.
- To jest nasza sąsiadka i mama Justina - powiedziałam do chłopca po polsku i po angielsku żeby Pattie zrozumiała. Uczyłam go paru słówek po angielsku ale i tak było mu ciężko
- Justina Biebera - zapytał chłopiec to był mój mały boy belieber.
- Tak odpowiedziałam a on zrobił wielkie oczy i się uśmiechną
- Czy to ma znaczyć że twój brat to mały Boy Belieber ? - Zapytała Pattie
- Tak od 2 roku życia hahahah - zaśmiałam się
Pattie również się zaśmiała spoglądając na zegarek.Podałam Tomkowi płatki i usiadłam koło niego. - Ohh trochę się zasiedziałam - Powiedziała - muszę iść bo jeszcze kogoś do opieki nad dziećmi uśmiechnęła się już wstając do góry.
- Ja mogę się zająć- Powiedziałam - Oczywiście jeśli to nie problem
- Problem była bym bardzo wdzięczna! - Powiedziała i się przytuliła do mnie
- No to będę niańką rodzeństwa mojego idola - oczy mi się powiększyły
- Hahahaha - Pattie się zaśmiała - Jeśli to nie był by problem to za jakąś 1 godzinę bym ich przyprowadziła.
- Nie ma żadnego problemu! - Powiedziałam a ona mnie przytuliła o boże już 2 raz dziś, potem podeszła do Tomka i go również przytuliła aż w końcu wyszła.
- Tomek zaraz rodzeństwo Justina do nas przyjdzie ! - Powiedziałam i zaczęłam skakać.
Poszłam z nim na górę dałam mu ubrania żeby się ubrał a w tym czasie posprzątałam na dole.
Tomek ubrany już zszedł na dół włączyłam mu bajki i bawiłam się z nim jakimiś samochodzikami.Wolała bym mieć siostrę przynajmniej jakimiś lalkami się bym bawiła a nie samochodami. Gadałam sama do siebie, naszą zabawę przerwał dzwonek do drzwi.
2 KOMENTARZE = NEXT !! :D
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rodział Pierwszy
6 rano budzik zadzwonił szybko go wyłączyłam żeby nikogo nie obudzićRuszyłam w stronę swojej szafki, wyciągnęłam z niej wcześniej przygotowane ubrania
i ruszyłam w stronę łazienki. Z ciała zdjęłam za duży t-short i krótkie szorty
Wzięłam szybki prysznic i szybko się ubrałam, z tego co mam na głowie zrobiłam koka
zrobiłam co to jest ważne rano i wyszłam. Wzięłam torbę zarzuciłam na prawe ramie
i po cichu zeszłam żeby nikogo nie obudzić Ponieważ każdy z nich miał na późniejszą godzinę
Cicho z szafki wyciągnęłam moje czarne supry, włożyłam je na nogi słuchawki do uszu
i wyszłam. W moich słuchawkach leciał Justin Bieber - Be Alright to była jedna
z moich ulubionych piosenek mojego idola.Dużo jest hejterów często są na mnie jakieś
wyzwiska ale nie wstydzę się z tego że jestem Belieber od samego początku.
Weszłaś do szkoły, małego budynku ponieważ była to szkoła prywatna
Dla czego prywatna ? Nie dla tego że jestem rozpuszczonym bachorem który musi wszystko mieć
tylko dla tego że tu mniej osób mnie hejtuje ? Tak to będzie dobre wyjaśnienie.
Weszłam na samą górę bo właśnie tam zaczynałam lekcje. Po 6 godzinach męczarni
wyszłaś z małego budynku, włożyłaś słuchawki do uszu i ruszyłaś w stronę swojego domu
Przyśpieszyłam widząc biała ciężarówkę i ludzi wynoszących z domu meble. Podbiegłam
do furtki czekając aż dwóch panów ubranych w białe stroje przeniesie kanapę.
Kiedy tylko przeszli szybko pobiegłam do domu. Drzwi były otwarte więc wpadłaś
jak poparzona. Rozejrzałaś się wbiegłaś schodami na górę na holu bawił się Tomek samochodzikami.
- Mały gdzie są rodzice ? - zapytałam malucha on się na mnie spojrzał i wzrokiem wskazał na drzwi do mojego pokoju.
Tomek to mój 5 letni brat, był grzeczny ale miał swoje odpały. Weszłam do swojego pokoju.
Moi rodzice pakowali ostatnie rzeczy do pudełek
- Co tu się dzieje ? - zapytałam podnoszą góry
Rodzice się spojrzeli na siebie potem na mnie,
- No więc - zaczęli oboje, tata spojrzał na mamę a ona zaczęła dalej - Twój ojciec jak i ja
zostaliśmy przeniesieni.. - spojrzałam na nich nie wiedząc o co chodzi. - To
znaczy że podpisaliśmy umowę z inną firmą i musimy się przeprowadzić - kończyła
- Dobra ale gdzie ? I dla czego od razu ? - spytałam podnosząc brwi do góry
- Ponieważ nasza szefowa znalazła nam dom w którym mamy zamieszkać Tomkowi przedszkole a tobie szkołę -
Tata się do mnie uśmiechną.
- Jaką szkołę ? I jeszcze nie odpowiedzieliście gdzie - uśmiechnęłam się do nich,
- No to przeprowadzamy się do Kanady ! - Czy ja dobrze usłyszałam Kanady ? Uśmiech na mojej twarzy był ogromny -
A szkoła dla tancerzy - Od 6 roku życia na taniec to jest moja pasja tak jak i gra na gitarze. Podbiegłam do nich i się mocno przytuliłam
- Dusisz ! - zaśmiał się tata a ja ich po chwili puściłam
- To kiedy jedziemy ? - zapytałam z ciekawością i podekscytowaniem
- No to już musimy się zbierać - Powiedział tata i po 10 minutach siedzieliśmy już w samochodzie w drodze na lotnisko
Po 30 minutach staliśmy przed wielkim budynkiem z którego odlatywały samoloty.
Trzymałam Tomka za rękę a rodzice z walizkami szli przodem.
Pilnowałam ich jak i go jak oka w głowie. Szłam tuż za nimi ponieważ nie Doszliśmy do bramki
i przeszliśmy bez problemu, zajęliśmy miejsca ja przy oknie młody siedział na środku a mama od brzegu
a tata to w ogóle siedział gdzieś za nami nawet nie wiemy gdzie dokładniej. Ja jak zawsze słuchawki w uszy
Justin na maxa, mama bawiła się z Tomkiem aż zasnął po ok. 20 minutach później już nie wiem co się działo
bo odpłynęłam. Obudziłam się jak już wylądowaliśmy a ludzie szykowali się do wyjścia. Szybko się zerwałam I zarzuciłam torbę na ramie i wyszłaś zaraz po twojej mamie. Po drodze robiłam zdjęcia
wszystkiemu i wszystkim kogo zobaczyłam. Wsiedliśmy do taksówki, robiłam zdjęcia i tylko marzyłam o tym żeby podzielić się tym na TT
tym że jesteś w Kanadzie! W Kraju naszego Boga. Zaparkowaliśmy przy samej furtce wyskoczyłaś z taksówki jak poparzona i w parę sekund znalazłaś
się przy drzwiach wejściowych przy których czekałam na rodziców bo nie mam kluczy żeby wejść.
